sobota, 30 maja 2015

Plugs NOT Drugs

Hejka Kochani!
Dzisiaj będę opowiadała o moich tunelach - dlaczego rozciągnęłam uszy, w jaki sposób to zrobiłam, co w nie wkładam, jak mi się z tym żyje i pewnie najważniejsze dla Was pytanie: czy to bolało? Mam nadzieję, że pod spodem nie zobaczę komentarzy w stylu: ,,To głupie! Zobaczysz, jak będziesz wyglądała na starość..." itp. Modyfikacje ciała to bardzo osobista sprawa i ważne jest to, aby osoba, która się na nie decyduje znała wszystkie wady, zalety, konsekwencje i możliwe uwagi ze strony otoczenia. Nie chcę tym postem nikogo zachęcać do rozciągania uszu. Po prostu myślę, że to temat, który Was interesuje i chętnie o nim poczytacie. Przejdźmy do rzeczy!

1. Dlaczego zdecydowałam się na ten rodzaj modyfikacji?
Muszę przyznać, że od dłuższego czasu chciałam posiadać tunele. Podobały mi się one na kimś, a w dodatku byłam zmęczona noszeniem eleganckich kolczyków, które kompletnie nie pasowały do mojego stylu. Poza tym, wydaje mi się, że w moim wieku to jedyna ,,możliwa'' modyfikacja, ponieważ gdyby pracodawcy, czy nauczycielowi nie podobały się moje uszy (choć i tak uważam, że to prywatna sprawa każdego człowieka i ewentualnie jego rodziców), zawsze mogę je zakryć długimi włosami, czy po prostu włożyć plugi (pełne tunele, bez dziury na wylot). Kolejną przyczyną mojej decyzji było to, że uwielbiam być oryginalna, czymś się wyróżniać z tłumu. No i powiedzmy sobie szczerze - tunele przyciągają wzrok. Nie zrozumcie mnie źle, nie zrobiłam tego na pokaz, tylko dla siebie. Być może to pewna oznaka mojego buntu, ciężko powiedzieć. Mam tunele od lipca 2014 i jak na razie nie żałuję swojej decyzji.

2. W jaki sposób rozciągnęłam uszy?
Metodą naturalną, czyli rozpychaczami. Były to spiralki i tapery na zmianę. Gdybym miała komuś polecić najlepszą metodę na powiększenie kanału przekłucia, byłyby to tapery owijane taśmą PTFE, która jest cieniutka i można dostosowywać rozmiar rozpychacza do własnych potrzeb, poprzez nawijanie taśmy co jakiś czas na taper. Ja swoje tunele rozepchałam w ok. 2 miesiące, na początku metodą prób i błędów, dlatego, że nie było nikogo, kto by mnie w tej kwestii pokierował. Moim jedynym poradnikiem był Internet, aż w końcu sama nauczyłam się, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Rozpychacze wymieniałam co dwa tygodnie, czasem co tydzień. Internauci pisali, że powinno się to robić co miesiac, ale uważam, że to zależy od tego, czy nasza skóra jest plastyczna. Ja w dodatku jestem osobą niecierpliwą, dlatego nie mogłam tyle czekać. Obecnie mam tunele w obu uszach w rozmiarze 10 mm.

3. Jak pielęgnuję swoje uszy?
Co wieczór wyciągam tunele/plugi z uszu, myję je wodą i mydłem, tak samo jak uszy. Następnie smaruję płatki uszu zwykłą wazeliną, lub Sudocremem i wkładam ozdoby z powrotem do uszu. To bardzo ważne, aby pamiętać o codziennym myciu dziur, ponieważ powiem szczerze - śmierdzą. Mogą również zbierać się tam bakterie, co prowadzi do grzybicy, zakażenia, infekcji i wiąże się to z wizytą u lekarza, który na dzień dobry opieprzy nas za brak odpowiedzialności.

4. Co wkładam w moje rozciągnięte dziurki?
Zawsze należy rozsądnie dobierać ozdoby do naszych modyfikacji. Nie za duże, nie za małe, w odpowiednim rozmiarze i z odpowiedniego materiału. Moje uszy najbardziej lubią silikon, dlatego zazwyczaj noszę wlaśnie takie tunele. W kolekcji moich ozdób do uszu dominują ,,dziurawe" tunele, aczkolwiek plugi zakładam w miejsca, gdzie nie wypada mi przyjść z dziurami. Chyba najlepiej będzie, jak pokażę Wam moje ozdoby i opowiem o nich parę słów.













- biały i czarny pełny plug z bazarku w rozmiarze 8 mm za około 6 zł/1 szt.,
- czarne silikonowe plugi z wyjmowanym diamentem w rozmiarze 10 mm za ok. 16 zł/1 szt. kupione na www.pierceofcake.pl,
- fioletowe silikonowe tunele w rozmiarze 10 mm za ok. 14 zł/1 szt. kupione na www.pierceofcake.pl,
- przezroczyste silikonowe tunele w rozmiarze 10 mm za ok. 14 zł/1 szt. kupione na www.pierceofcake.pl,
- pomarańczowy ciemny silikonowy tunel w rozmiarze 8 mm za ok. 5 zł/1 szt. kupiony na bazarku,
- pomarańczowy jasny plastikowy rozkręcany tunel w rozmiarze 6 mm za ok. 4 zł/1 szt. kupiony na bazarku,
- czarny silikonowy tunel w rozmiarze 8 mm za ok. 5 zł/1 szt. kupiony na www.arif.pl.

Przy okazji powiem, że biały i czarny plug, oba pomarańczowe tunele i ten ostatni czarny tunel są na sprzedaż.

5. Czy tunele przeszkadzają w życiu codziennym?
Nie. Jedyne, co mnie irytuje to to, że gdy mam za długie paznokcie, ranię się w uszy podczas ich mycia. Kilka razy spotkałam się z krytyką ze strony osób trzecich, ale na to trzeba być odpornym i albo robisz to, co chcesz zrobić, albo słuchasz wstrętnej gadki. W szkole nauczyciele nie kazali mi nigdy wyjąć tuneli, choć wiem, że zauważyli, iż je mam. Rodzice wyrazili zgodę na rozciągnięcie mych uszu, choć na początku ciężko było mi ich przekonać, ale w końcu odpuścili.

6. Czy rozciąganie kanału przekłucia boli?
Nie. Jeśli ktoś kiedykolwiek straszył Was, że tunele bolą, pewnie sam źle rozciągnął uszy, lub nigdy nie miał nawet styczności z tunelami. Jeśli prawidłowo rozpychamy uszy, myjemy, nawilżamy i nie spieszymy się, nic nie ma prawa boleć. Pamiętam, że w pierwszych dniach rozpychania mojego lewego ucha odczuwałam ból, ale wynikało to tylko i wyłącznie z mojego braku wiedzy na ten temat. Teraz jestem już doświadczona i mogę pomóc komuś w rozciąganiu uszu, ponieważ wiem, jakich błędów nie należy popełniać.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, o czymś jeszcze zapomniałam powiedzieć, śmiało piszcie w komentarzach, bądź na portalach społecznościowych. Mam nadzieję, że chociaż w minimalnym stopniu udało mi się przybliżyć Wam tunele.
Pozdrawiam, Kasia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz